Życie ludzkie – fakty biologiczne a prawo i moralność

W zeszłym miesiącu na portalu wPolityce ukazały się rezultaty sondażu dotyczącego początków ludzkiego życia. Wyniki były zaskakujące: 53 proc. respondentów stwierdziło, że życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia; 41 proc. uważa, iż zaczyna się ono w chwili narodzin; natomiast według 6 proc. ma ono swój początek „w innym momencie”.

To nie problem naukowy

Rezultat sondażu świadczy o ogromnej niewiedzy dużej części naszego społeczeństwa na temat podstawowych faktów z dziedziny biologii i medycyny. Kwestia początku ludzkiego życia nie jest bowiem sprawą wiary, opinii, poglądów, przekonań czy mniemań, ale naukowo i empirycznie sprawdzalnych faktów, obejmujących wiele gałęzi wiedzy, np. genetyki i embriologii.

Jak to jest: latamy w kosmos, tworzymy sztuczną inteligencję, a nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, kiedy zaczyna się ludzkie życie? Otóż potrafimy. Nauka nie ma wątpliwości, że zaczyna się ono w momencie poczęcia.

Pytanie o to, kiedy zaczyna się ludzkie życie, przypomina więc pytanie, czy Ziemia jest płaska. W obu przypadkach odpowiedzi wystawiają świadectwo respondentom.

To jest problem prawny

Domyślam się, że ci, którzy twierdzą, iż życie ludzkie zaczyna się w momencie urodzin, są zwolennikami aborcji. Jednakże spór o legalizację aborcji nie jest sporem o początek ludzkiego życia.

Potwierdza to prawodawstwo licznych państw, w których dzieci nienarodzone są podmiotami prawa majątkowego czy spadkowego na równi z osobami urodzonymi.

Widać to również na przykładzie ustawodawstwa dopuszczającego legalność aborcji. Otóż prawo francuskie (ustawa Veil-Pelletier), niemieckie (paragraf 218), włoskie (ustawa nr 194) czy amerykańskie (wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Roe versus Wade) potwierdzają wyraźnie, że płód jest istotą ludzką, jednak w pewnym okresie jego życie zostaje wyjęte spod ochrony prawnej państwa.

Sędzia Sądu Najwyższego USA Harry Blackmun, uzasadniając w 1973 roku wyrok legalizujący aborcję w Stanach Zjednoczonych, przyznał, że sędziowie musieli zbilansować dwie racje – prawo dziecka do życia i prawo matki do aborcji – i dlatego wskazali arbitralnie pewien okres życia płodowego jako moment, w którym można przerwać życie dziecka w łonie matki bez sankcji karnych.

Sędzia Blackmun przyznał wprost, że wybór takiego a nie innego okresu życia prenatalnego nie wynikał z żadnych przesłanek naukowych. Przyznał, że dziecko poczęte jest człowiekiem. Stwierdził tylko publicznie, że są wartości ważniejsze od ludzkiego życia. Dlatego – zdaniem ówczesnych sędziów Sądu Najwyższego – można w pewnych okolicznościach uśmiercić człowieka i nie ponieść z tego powodu żadnych konsekwencji prawnych.

Dlatego spór o aborcję nie jest sporem o początek ludzkiego życia, ale o to, czy życie ludzkie może zostać wyjęte spod ochrony prawnej państwa. Generalna zasada jest taka, że każdy człowiek ma prawo do życia i państwo gwarantuje mu tę ochronę. Niektórzy ustawodawcy dopuszczają jednak wyjątki od tej reguły i zezwalają na jej łamanie.

To problem filozoficzny i moralny

Dlatego pytanie o legalność aborcji powinno brzmieć: czy jesteś za tym, aby życie każdego człowieka było objęte prawną ochroną państwa, czy też jesteś za tym, że nie każdy człowiek zasługuje na taką ochronę, a więc są ludzie, którym ona nie przysługuje? To jest istota sporu. Ona nie dotyczy faktów biologicznych. Ona dotyczy naszego stosunku do ludzkiego życia. A w tej sprawie, jak widać, są różne poglądy i opinie.

Warto więc, byśmy uświadomili sobie sedno zagadnienia. Spieranie się o dawno rozstrzygnięte fakty naukowe jest bezsensowne. Spór dotyczy tego, jak traktujemy ludzkie życie. Czy jest ono nienaruszalne, czy może być przerwane? Czy jest życie lepsze i gorsze, pełnowartościowe i niepełnowartościowe? Kto ma o tym decydować i jakie kryterium oceny ma przyjąć? Jakie wartości uznajemy za cenniejsze od ludzkiego życia i usprawiedliwiające jego przerywanie? To są pytania, z którymi trzeba się zmierzyć.

Odpowiedź, że dziecko poczęte nie jest człowiekiem, to zaprzeczanie całej wiedzy naukowej, jaką zgromadziła ludzkość na temat początków naszego życia. Ta ucieczka od wiedzy to ucieczka od problemu. A może warto stawić czoła problemowi zamiast ciągle uciekać?

Źródło: wpolityce.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *