350 róż na trumnach nienarodzonych

350 maleńkich trumienek, a w nich 650 dzieci – każde owinięte w pieluszkę. Na wiekach wszystkich – piękna róża skropiona niczym rosą łzami tych, którzy przyszli, aby oddać im hołd i… pożegnać. Pogrzeb dzieci nienarodzonych w Gończycach wybrzmiał niczym ogromny wyrzut sumienia tych, którzy mogli je ocalić, a tego nie uczynili.

Dzieci te mają prawo do godnego pogrzebu. W oczach Boga są one osobami, których imiona zostały zapisane w Księdze Życia. Bogu dziękujemy za historię ich życia, którą rozpoczęły w chwili poczęcia w łonie matek. Zakończona w ciągu kilku miesięcy, jeszcze przed narodzeniem nie oznacza, że przestały istnieć. Życie człowieka zmienia się, ale nie kończy. Ich życie trwa

powiedział biskup siedlecki, Kazimierz Gurda, przewodniczący Mszy św. pogrzebowej we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe, patronki życia poczętego.

Inicjatorom tego pięknego gestu sprzyjało obowiązujące w Polsce prawo, ponieważ zgodnie z jego literą, jeżeli po ciało nie zgłoszą się bliscy, może o nie wystąpić każdy obywatel.

Kiedy w prosektorium szykowaliśmy te dzieci do uroczystości pogrzebowej, każde z nich brałam na ręce, umyte owijałam w pieluszkę. Widziałam wśród nich wiele pięknych zdrowych dzieci, choć były oczywiście także chore, z widocznym rozszczepem kręgosłupa i innymi wadami. Były także dzieci z Zespołem Downa, w tym wiele rozczłonkowanych w wyniku aborcji. Na wielu maleńkich twarzyczkach widać było grymas ogromnego bólu

— mówiła Maria Binkiewicz, szefowa fundacji „Nowy Nazaret” w rozmowie z portalem gosc.pl.

Straciliśmy ich życie

Ich strata jest naszą stratą, stratą całego polskiego społeczeństwa. Gdyby pozwolono im się urodzić, zapewne nie wszystkie wyrosłyby na postacie wybitne, ale wszystkie – na równi wartościowe, piękne i wspaniałe jako synowie i córki Boga Najwyższego.

Nigdy nie usłyszymy ich śmiechu, nie utulimy w płaczu, nie będą naszymi przyjaciółmi, którym powierzymy najskrytsze pragnienia. Nigdy nie przyjdą do nas z radą, czy ze słowem zrozumienia. Nigdy w końcu nie obdarzą nas na ziemi tym, czego najbardziej poszukujemy – miłością.

Piękne róże… maleńkie trumny… pogrzeb. Czyj? Czy tylko dzieci? Czy przypadkiem również nie relacji, które ręką abortera zostały nam odebrane?

Grób, w którym spoczęły dzieci ma w bliskiej przyszłości zostać otoczony różańcem z polnych kamieni. Nie dopuśćmy, by modlitwę na tym różańcu odmawiał jedynie huczący na cmentarzu wiatr… Jeżeli zapomnimy o tych dzieciach, zapomnimy o wyrzutach sumienia, wtedy zaś bardzo trudno będzie nam bronić tych, które jeszcze żyją. Te dzieci są bowiem niczym wyrzut sumienia z powodu przyzwolenia na rzeź niewiniątek. Wyrzut sumienia całego naszego narodu.

Źródło: wpolityce.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *